DROGA KRZYŻOWA

Jezu ubiczowany, wyszydzony i znieważany,
cierniową koroną ukoronowany
i na śmierć krzyżową skazany.
Bez słowa sprzeciwu bierzesz krzyż
na swoje ramiona i idziesz
aby na Golgocie żywota dokonać.
Jaki jest ciężki krzyż naszych grzechów,
że pod nim upadasz a motłoch rozwścieczony
jeszcze Cię Jezu ukochany tłum znieważa.
Spotykasz swoją Matkę co Cię wychowała
i każde Twoje słowo w sercu rozważała.
Wreszcie się znalazła bratnia dusza
w osobie Szymona, który pomaga
dźwigać Twój krzyż biorąc go na swoje ramiona.
Świątobliwa niewiasta ociera z krwi i potu
Twoje Święte oblicze a na chuście
zostaje Twojej twarzy wierne odbicie.
I znów Jezu upadasz na swojej drodze
siły Cię opuściły i czujesz trwogę.
Jeszcze chociaż sam jesteś w bólu
dla płaczących niewiast znajdujesz pocieszenie
O Jezu mój słodki, Ty moje zbawienie!.
I znów Jezu upadłeś już po raz trzeci
a żołdactwo Cię popycha bijąc gdzie podleci.
Zabrano Ci Jezu wszystko, wolność i z szat obnażono
jeszcze na dodatek octem z mirrą i żółcią napojono.
Rozciągnięto Cię na drzewie krzyża i do niego przybito
razem z dwoma łotrami w górę wyniesiono
abyś cierpiał większą udrękę Panie wołam do Ciebie,
Podaj mi rękę, nie mogę już patrzeć na Twoją mękę!.
Kończy swoje życie Jezus ukochany
za nas grzeszników tak okrutnie zamordowany.
Jeszcze Cię złożono martwego na łonie Matki
by mogła Cię przytulić już po raz ostatni.
Złożono Cię do grobu zimnego o mój słodki Panie!,
Byś z niego z chwałą powstał
nim trzeci dzień o poranku nastanie.

14 marzec 2004
Krystyna Kupnicka